Puszczeni na głębokie wody

„PUSZCZENI NA GŁĘBOKIE WODY”

 

{youtube}o35MMYoQRbw{/youtube}

 

OGÓLNIE:


Zajęcia odbywały się w okresie letnich wakacji 2008r., a ich uczestnikami były osoby niepełnosprawne z Chodzieży i okolic. Pływały one po jeziorze Chodzieskim łódkami, żaglówkami, kajakami, rowerami wodnymi (o konkretnych rezultatach tych zajęć piszemy niżej).

Zapisanie się niektórych osób (tych najbardziej aktywnych i z osiągniętą największą samodzielnością w posługiwaniu się sprzętem wodnym) do Chodzieskiego Klubu Żeglarskiego, by już po zakończeniu projektu kontynuować pływanie, jako członkowie tego klubu, uważamy za dodatkowe, niespodziewane rezultaty. Do tego dodać należy nieoczekiwane zaangażowanie w/w klubu żeglarskiego i planowane już zakupy sprzętu wodnego z przeznaczeniem dla tych właśnie nowych członków (o tym też piszemy szerzej w kolejnych punktach).

W zajęciach wzięło udział 39 osób - mieszkańcy Chodzieży i okolic: Margonin, Szamocin, Zacharzyn, Strzelce, Cisze, Rzadkowo, Adolfowo, Podanin.

 

DOKŁADNIEJ:


Rozpoczynając realizację projektu, we wszystkich lokalnych środkach masowego przekazu daliśmy informacje o naborze chętnych, a także poprzez plakaty (sami wykonaliśmy plakaty i sami je rozwieszaliśmy, przede wszystkim w różnych ośrodkach związanych z osobami niepełnosprawnymi, w bibliotekach, szkołach itp.). Te i późniejsze plakaty, artykuły, a także ulotki – w załączeniu do sprawozdania.

Oto jedna z audycjach radiowych – pilski oddział Radia Koszalin:

http://www.radio.koszalin.pl/regionalne/88,11355,puszczeni_na_glebokie_wody.html

…oraz jedna z informacji w Teleskopie TVP INFO oddział Poznań:

http://ww6.tvp.pl/780,20080701745630.strona


Poza tym, wykorzystaliśmy nasze bezpośrednie kontakty ze środowiskiem osób niepełnosprawnych, które brały udział w poprzednich naszych projektach (m.in. z uczestnikami lokalnego Warsztatu Terapii Zajęciowej). Dzięki temu, na spotkaniu organizacyjnym, które odbyło się 30 czerwca na terenie Chodzieskiego Klubu Żeglarskiego LOK, w którym realizowaliśmy projekt, od razu pojawiło się około 50 osób – potencjalni uczestnicy projektu, najczęściej wraz z rodzicami (czyli około 30 samych uczestników).

W ramach tego spotkania organizacyjnego, dla wszystkich jego uczestników, czyli osób niepełnosprawnych i ich rodziców, odbyły się rejsy lokalnym statkiem „Chodzieżanka”.

Aby sprawdzić zakres możliwości uczestniczenia poszczególnych niepełnosprawnych osób w naszym projekcie, kolejne spotkanie zorganizowaliśmy na krytym basenie, na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Tu, w bezpiecznych warunkach przy ratowniku, wszyscy mogliśmy sprawdzić jak poszczególne osoby zachowują się na głębokiej wodzie w kamizelce ratunkowej (było to bardzo istotne dla podstawowego wyeliminowania paniki w razie ewentualnego wpadnięcia do wody).

Kolejnym spotkaniem przygotowującym i kwalifikującym do pływania był cykl spotkań, na których wszyscy chętni zostali zaznajomieni z podstawowymi wiadomościami nt. zasad bezpieczeństwa w czasie przebywania na sprzęcie pływającym, ratownictwa wodnego, robót pokładowo-bosmańskich.

Również w ramach wstępnych zajęć, odbyły się pierwsze próby wchodzenia i bezpiecznego przebywania na łódkach wiosłowych (szczególnie w zakresie umiejętności utrzymywania równowagi).

Po tych wstępnych spotkaniach odbyła się wewnętrzna narada kadry, w której uczestniczyli instruktorzy klubu żeglarskiego, psycholog, pedagodzy i terapeuci, którzy wcześniej obserwowali zachowania, reakcje osób chętnych do uczestniczenia w projekcie.

Realnie analizując możliwość zagwarantowania bezpieczeństwa dla poszczególnych chętnych osób z uwzględnieniem ich stopnia niepełnosprawności, a także zachowania w wodzie (na basenie) oraz w łódkach przycumowanych do brzegu, podjęliśmy decyzję, że oprócz jednego chłopca (bardzo duża nadpobudliwość przy małym stopniu komunikacji; niemożność ograniczenia jego chęci wskakiwania do wody z łódki), wszyscy pozostali zostają dopuszczeni do uczestniczenia w zajęciach.

Uzgodniliśmy również podstawową zasadę, aby wszystkie rejsy zaplanowane w projekcie odbywały się przy maksymalnym zabezpieczeniu technicznym (obowiązkowe kamizelki ratunkowe, sprawdzony stan jednostek pływających, obecność motorówki ratowniczej, pływanie jedynie przy łagodnych warunkach pogodowych), jak i przy wzmożonej czujności wszystkich instruktorów.

Przygotowaliśmy też grafik zajęć, który został przekazany wszystkim poszczególnym uczestnikom projektu – po dwa dni w tygodniu.

No i przyszedł czas na prawdziwe rejsy: łódką, kajakiem, rowerem wodnym i żaglówką – sprzęcie udostępnionym przez ChKŻLOK oraz przez sąsiadujący z nim Klub Żeglarski „Opty”.

Podczas każdego spotkania pływaliśmy około 2-3 godziny, w godzinach od 16:30 do 19:30. Gdy pogoda się psuła (na szczęście w czasie prawie wszystkich zaplanowanych spotkań pogoda nam dopisała!), siadaliśmy na ławkach pod zadaszeniem i toczyliśmy rozmowy przy kawie/herbacie.

Wiele niepełnosprawnych osób od początku świetnie sobie radziło na wodnym sprzęcie. Zaczęliśmy zajęcia pływackie od najbezpieczniejszych, dużych łódek wiosłowych. Wszystkie pierwsze wypłynięcia na jezioro odbywały się z instruktorami. Dopiero po około miesiącu, odważyliśmy się wypuścić niektórych najlepiej dających sobie radę i najbardziej odpowiedzialnych uczestników, samych, bez instruktora w łódce – warunkiem było pływanie w niedalekiej odległości od brzegu. Kolejnym etapem były dalsze od brzegu wypłynięcia z towarzyszeniem motorówki ratunkowej.

Równolegle zaczęły się rejsy żaglówkami – pływali na nich najbardziej sprawni i odpowiedzialni uczestnicy, w towarzystwie instruktorów (oczywiście w przypadku żaglówek tak bezpośrednia opieka musiała być przy wszystkich rejsach od początku do końca).

Znając już możliwości poszczególnych uczestników, uruchomiliśmy również rowery wodne i kajaki. Na rowerach wodnych pływali mniej i bardziej niepełnosprawne osoby (np. jeden z uczestników, mający problemy z utrzymywaniem nóg na pedałach - po zakończonych niepowodzeniem próbach przypinania ich paskami – pedałował używając rąk i sprawiało mu to ogromna satysfakcję). Do kajaków, ze względu na ich dużą wywrotność, wsiadali jedynie najbardziej sprawni, ale za to często pływali sami, bez instruktora (jedynie z bezwzględną zasadą poruszania się w bliskiej odległości od brzegu).

Zatem, w miarę upływającego czasu, z zadowoleniem obserwowaliśmy zwiększające się coraz bardziej możliwości uczestników i ich zaangażowanie w tę formę aktywizacji, a oczywiście najważniejsze było ich rosnące poczucie samodzielności, pewności siebie, dowartościowanie.

Np. jedna z uczestniczek, pierwsze spotkania, na których zaczęliśmy już wypływać na jezioro, przesiedziała na brzegu, bojąc się wsiąść na łódkę… Później, gdy pokonała swój strach, okazało się, że świetnie daje sobie radę z wiosłowaniem i była jedną z najbardziej aktywnych osób.

Gdy nadszedł wrzesień i trochę gorsza pogoda, niektóre zajęcia znów organizowaliśmy na krytym basenie (tu należy się pochwała kierownictwu MOSiR, które nie pobierało już opłaty za te dodatkowe, niezaplanowane wcześniej w projekcie zajęcia na basenie!).

Natomiast na zakończenie projektu, odbyło się spotkanie wszystkich uczestników i ich rodzin, połączone z rejsami statkiem. Obejrzeliśmy też na nim nakręcony przez nas reportaż z zajęć oraz z chrztu wodniaków (zorganizowaliśmy go w połowie realizacji projektu) – wszyscy uczestnicy otrzymali pamiątkowe płyty z tym filmem i zdjęciami. Na koniec tego spotkania przy ognisku piekliśmy kiełbaski i śpiewaliśmy szanty. Płyta z reportażem i zdjęciami - w załączeniu do sprawozdania. Na zakończenie projektu, tak samo, jak na pierwsze spotkanie organizacyjne, przybyli dziennikarze.

Informacja w Teleskopie TVP INFO oddział Poznań:

http://ww6.tvp.pl/View?Cat=15965&id=802783



Zaproponowane przez nas i w pełni zrealizowane zajęcia, zagwarantowały ciekawe, czynne i rozwojowe zagospodarowanie czasu wolnego, który jak wiadomo, osoby niepełnosprawne najczęściej przeżywają w sposób destrukcyjny, w zamkniętym domu, nudząc się i nabierając coraz większej pewności, że są „do niczego”.

Dzięki wspólnemu pływaniu oraz dzięki obserwowaniu rodzin i innych, obcych osób, jak osoby niepełnosprawne dają sobie radę w tych zajęciach, udało nam się złagodzić niewiarę środowiska w samodzielność tych osób, „niepełnosprawne traktowanie” ich przez nawet najbliższych (najczęściej i najbardziej przez rodziców!). Nasze zajęcia przeciwstawiły się wyręczanie osób niepełnosprawnych w ich codziennych czynnościach, nadmiernemu baniu się o nich (i związanemu z tym nagminnemu niewypuszczaniu ich z domu), brakowi mobilizowania ich do podejmowania nowych wyzwań, utwierdzaniu ich w tym, że są osobami specjalnej troski, i przez to że nie stać ich na nic więcej.

Dzięki odkryciu na naszych zajęciach przez osoby niepełnosprawne, że świetnie dają sobie radę w warunkach, których wcześniej się bały (kilka osób na początku nie chciało wejść na łódkę; mówiły, iż przychodzą na spotkania tylko po to, by z brzegu popatrzeć jak pływają inni), pojawiło się bardzo wyraźne dowartościowanie, wzrost poczucia samodzielności, pewności siebie.

Zajęcia na wodzie, czyli w warunkach bardzo trudnych, czy nawet ekstremalnych, biorąc pod uwagę problemy z utrzymywaniem równowagi, czy częste traktowanie osób niepełnosprawnych jako „nieodpowiedzialnych”, dały tym ludziom wiarę w swe siły, w swoją niezależność, w realną możliwość likwidowania barier psychologicznych, społecznych i fizycznych.

Naszym zdaniem to, co osoby te zrobiły w czasie trwania projektu, na co się odważyły, znacznie zwiększa ich szanse, daje im możliwość rozwoju społecznego poza wodą, na ”twardym gruncie życia”, w ich codziennej rzeczywistości!

Poza tym, dzięki spotkaniom z nowymi, nieznanymi wcześniej ludźmi - z instruktorami oraz innymi członkami klubu żeglarskiego, którzy w trakcie zajęć pojawiali się na przystani - rozwinęły się warunki do integracji ze środowiskiem lokalnym; tym prawdziwszej, że nie opartej na spotykaniu się „z litości dla niepełnosprawnych”, lecz w związku ze wspólnymi zamiłowaniami do żeglarstwa!

Doświadczenia zdobyte dzięki zaproponowanej przez nas aktywności, pobudzają odwagę do podjęcia próby poprowadzenia przez siebie samego już nie tylko łódki, ale całego życia, czyli po prostu… „wypuszczają na głębokie wody”.



Podkreślić również należy rehabilitacyjny rezultat takich czynności, jak wiosłowanie, obsługi żagli, czy sterowania - naszym zdaniem była to świetna okazja do spontanicznej, „żywej” rehabilitacji, a nie takiej, które osoby niepełnosprawne często mają już dosyć: nudnej, męczącej, wykonywanej często na siłę w ośrodkach rehabilitacyjnych.



Wszyscy uczestnicy mówili, że są bardzo zadowoleni z tych wakacji.

Na zakończenie projektu okazało się, że dzięki nabraniu przez przynajmniej niektórych z uczestników projektu prawie zupełnej samodzielności w posługiwaniu się sprzętem wodnym, istnieje możliwość kontynuacji zajęć w klubie żeglarskim. Wynikiem tego jest kilkanaście wypełnionych deklaracje członkowskich klubu żeglarskiego!

I uwaga!... Chodzieski Klub Żeglarski podjął świetną decyzję! Otóż za pieniądze, które otrzymał za wynajęcie sprzętu wodnego, zostaną zakupione nowe kamizelki ratunkowe (dostosowane do osób niepełnosprawnych), żaglówka (!!!), kajak i rower wodny, na których uczestnicy projektu nadal, mimo jego zakończenia, będą mogli pływać…! Zatem plany na następny sezon są już oczywiste…!